Pewnego wieczora zapukała znajoma z parteru. Nie był to idealny czas, bo własnie wróciliśmy z pracy i zasiedliśmy właśnie do obiadu, ale okazała się rozmazana i grzech było zostawić ją na klatce.
Bardzo długo przychodziła do w miarę normalnego stanu, iżby w ogóle być w stanie wykrztusić, co jest jej celem wizyty. Spoglądaliśmy w oczy z żoną i nie byliśmy w stanie uwierzyć w to, co mówiła: jej dziecko, które codziennie tak donośnie hałasuje, jest bardzo nie w formie od urodzenia na zespół dziecka wiotkiego. Do dziś nawet nie nie mieliśmy okazji usłyszeć o takim schorzeniu, ale teraz wiemy co to jest.
Czym jest dla ciebie jeden procent podatku? Śpieszę z informacją: właściwie nic nieznacząca fraza, bo i tak jesteś zmuszony go zapłacić… Lecz wypisując coroczną deklarację podatkową masz moc od kilku wiosen przeznaczyć te pieniądze na przemyślany cel: masz możliwość wspomóc fundacje ale również możesz to przekazać na pomoc jednej wybranej potrzebującej. Czyli w Twojej mocy jest realne przeznaczenie pieniędzy, o których celu do tej pory nie miałeś wiedzy.
Fundacje, organizacje charytatywne, ruchy ludzi dobrej woli, powstało tego w ostatnich latach tak dużo, że każdego roku poświęcam masę godzin zastanawiając się, gdzie powinienem skierować jeden % swojego podatku. Chciałbym wiedzieć , co się stało z pieniędzmi, które bezwzględnie muszę wyrównać budżetowi Rzeczpospolitej Polskiej i zostałyby spożyte przez aparat formalizmu, podczas, kiedy mają moc dać bratnią dłoń w tym samym czasie jakiemuś potrzebującemu dziecku.
Zadaję sobie tezę, czy ja znam bliźnich, którzy kwaterują w moim sąsiedztwie i czy oni rzeczywiście mnie znają, jeśli się do mnie uśmiechają, mówią dzień dobry. Jestem skłonny postawić złoto za kłaczki, że nie masz pojęcia o problemach Twoich własnych znajomych. Robisz corocznego PITa, a jeden procent podatku przekazujesz albo nie na różne akcje charytatywne, nie chcąc nawet wiedzieć, jak wielu Twych bliskich Ci osób poszukuje pieniędzy na pomoc swojemu maleństwu.